Jak deszcz pada dzieci się nudzą….ale chyba nie tylko dzieci. Smoczycza zarządziła sprzątanie. Broniłem się przed odkurzaczem ( wszystko to zgodnie z porzekadłem: ”Pokaż, że potrafisz a stanie się to Twoim obowiązkiem”), coś mówiłem o traumie z dzieciństwa, że warczy jak pies , który mnie pogryzł, ale nie pomogło. Smoczyca podniosła krzaczaste brwi, zadarła kulfon i przymknęła powieki z odgłosem zatrzaskującego się wieka od trumny. Wiedziałem, że w taką pogodę nie ucieknę do roboty na podwórko i chwyciłem za odkurzacz. Fakt, nasz pies linienie. Do tej pory znajdywałem jej kłaki nawet w lodówce, ale dziś przeszła siebie, nawet pod skorupką jajka.
W kuchni coś mi zaczęło uciekać przed rurą, zielone i obślizgłe , ale nie, to nie Smoczyca, to mała śliczna żabka, rzekotka. Złapałem w garść i wyniosłem na zewnątrz. Po drodze coś cicho zapiszczało. Przysunąłem dłonie do ucha i usłyszałem „ pocałuj mnie , dobry człowieku a zamienię się w piękną królewnę”. Zignorowałem. Po chwili usłyszałem głośniejsze: „ pocałuj mnie , dobry człowieku a zamienię się w piękną królewnę”. Popatrzyłem na cień rzucany przez Smoczycę, poczułem jej gorący oddech i wypuściłem królewnę na liść winorośli. Po pierwsze chcę żyć, a po drugie w moim wieku wolę mieć na podwórku gadającą żabę.
Ps. Niech przestanie padać, Smoczyca coś mówi o zakupie farby do odświeżenia ścian kuchni.